Bądź, jak Leonardo da Vinci -postaw na kinkiety

25 czerwca 2019
Bądź, jak Leonardo da Vinci  -postaw na kinkiety

Współcześni, najwięksi architekci wnętrz są niczym dawni, prawdziwi artyści. Malują oświetleniem we wnętrzu równie doskonale, jak niegdyś najwięksi malarze na obrazach. Są mistrzami światła i cienia. Być może nie tak utalentowanymi, jak Leonardo da Vinci, ale jednak.

Leonardo da Vinci powszechnie postrzegany jest jako malarz, ale sam uważał się za inżyniera. Co ciekawe, nigdy nie zdobył uniwersyteckiego wykształcenia. Malowaniem obrazów zajmował się niejako dodatkowo, można by nawet rzec, że bez większego przekonania. Poszukiwał piękna, ale i teorii wszystkiego. Bywało, że nie kończył wielu swoich dzieł. W tych, które ukończył widać prawdziwy zachwyt nad światłem. Obrazy Leonarda pokazują, jak nowatorskie na tamte czasy było jego podejście do malowania. Myślał o obrazie poszczególnymi obszarami światła i cienia. To podejście, które prym wiodło dopiero w następnym stuleciu. Modelunek światłocieniowy miał podkreślać postacie, kształty i bryły. Mistrz wypracował technikę, która dawała przejścia światła i cienia o niespotykanej wcześniej we włoskim, ba światowym malarstwie subtelności. Nowatorskie było rozmywanie konturów. Stosował, jakże dziś dla nas oczywistą technikę, a raczej dla naszych aparatów fotograficznych, która polegała na tym, że oddalone elementy pejzażu traciły ostrość oraz intensywność koloru. Analizował światło z każdej strony. Interesowały go efekty światła bezpośredniego, rozproszonego i odbitego. Przyglądał się refleksom, które rzucały na siebie poszczególne kolory. Wszystko to sprawiło, że był prawdziwym, niedoścignionym mistrzem.

Oświetleniowy arsenał

Dziś sami możemy malować światłem i oświetleniem. Jesteśmy przekonani, że Leonardo da Vinci zapiałby z zachwytu na widok możliwości, jakie daje obecnie przeciętnemu użytkownikowi oświetleniowy asortyment. Naszymi płótnami stały się wnętrza naszych mieszkań i domów. Tam ma miejsce nieustająca rywalizacja pomiędzy światłem i cieniem. Od wyniku tej rywalizacji zależy nasz komfort pracy, bezpieczeństwo, nastrój. Jaki arsenał mamy do dyspozycji? Oto najważniejsze z naszych oświetleniowych broni: żyrandol, lampa wisząca pojedyncza, plafon, lampka stojąca, lampka stołowa, lampka biurkowa, lampa podłogowa do czytania, podłogowa lampa dekoracyjna, oprawy stropowe, reflektor, spot, listwa wielopunktowa, system szynowy, lampa LED sufitowa, zewnętrzna lampa. To nie wszystko oczywiście. Nie możemy też zapomnieć, o możliwościach związanych z doborem dowolnego źródła światła.  Mówimy tu o świetlówce energooszczędnej, żarówce halogenowej, żarówce ledowej, żarówce żarowej i żarówce dekoracyjnej. O różnorodności związanej ze stylem lamp, ich budową, fakturami, kolorami, rodzajami materiałów nie ma nawet co szerzej pisać – to po prostu niemalże kosmos. Dlatego w tym miejscu chcemy skupić się na jednym rodzaju lamp. Leonardo da Vinci był mistrzem światła i cienia, a w tej roli doskonale, jeśli nie najlepiej, odnajdują się kinkiety.

Kinkiety w roli głównej

Kinkiety to lampy, które stanowią dodatkowe źródło oświetlenia w naszym domu.  Z całą pewnością sprawdzą się w każdym pomieszczeniu, ale w niektórych zdecydowanie najlepiej. Super odnajdą się salonie, łazience i na korytarzu.

Kinkiet jest tym dla architekta wnętrz, czym dla artysty-malarza jest pędzel.  Kinkiety zdobią, budują nastrój, eksponują, oświetlają to, na czym zależy nam najbardziej. Kinkiet dopasujemy do każdego wnętrza. Do wyboru mamy lampy o charakterze nowoczesnym i antycznym, rustykalnym i industrialnym – bogactwo wyboru jest tutaj ogromne. Możemy powiesić jeden kinkiet, choć nie ma co ukrywać, że najczęściej wieszamy je parami. Nie jest to jednak designerski wymóg. Na jednej, długiej ścianie możemy powiesić kilka kinkietów.

Podstawowym zadaniem kinkietów jest budowanie nastroju.  Te lampy idealnie nadają się do podkreślania klimatu chwili. Mona Lisa byłaby zachwycona. Możemy dowolnie eksperymentować z mocą, natężeniem oświetlenia, barwą i kolorem światła. Stosowne efekty możemy osiągnąć przy użyciu kloszy, przesłon, szablonów i nieszablonowych wzorów. Światło z kinkietów możemy kierować w dół, w górę, w lewo lub w prawo. Możemy zabawić się niczym Leonardo i sprawić, że będzie mocne, zdecydowane lub przytłumione, dyskretne, rozproszone. W końcu innego oświetlenia będziemy potrzebowali podczas romantycznej kolacji, a innego podczas finałów mistrzostw świata w siatkówce.  I najważniejsze - kinkiet to idealna lampa do eksponowania dzieł Leonarda da Vinci. Albo innych dzieł, jeśli nie jesteś akurat w posiadaniu dzieł mistrza. Kinkietem, a konkretnie światłem z kinkietu skierujesz uwagę na obraz, zdjęcie, rzeźbę, wartościową kolekcję, mebel. Kinkiety są niczym sceniczne reflektory. Poprowadzą światło w kierunku twarzy damy z łasiczką.

Praktyczny kinkiet

Ale nie chodzi tylko o nastrój i ekspozycję.Każdy malarz musi mieć dobrze oświetlony warsztat.Dlatego warto powiedzieć, że kinkiety doskonale sprawdzą się w tych pomieszczeniach, w których oczekujemy solidnego oświetlenia określnych elementów. Ten rodzaj lamp chętnie wykorzystywany jest w garderobach, przy schodach i na korytarzach. Przypomnijmy sobie w końcu pierwsze kinkiety, te z czasów Leonarda, a może i z wcześniejszych wieków: były to po prostu wieszane na ścianach świeczniki.

I na koniec jeszcze jedna sprawa. Każdy malarz musi po pracy zmyć z ubrań i z siebie resztki farby, a kinkiety to idealne rozwiązanie do łazienki. I tutaj praktyczna uwaga: w przypadku łazienki zalecamy instalowanie dwóch kinkietów, po obu stronach lustra. Nasza twarz musi być dobrze oświetlona z dwóch stron. Może to nie jest twarz z obrazów Leonarda da Vinci, ale zasługuje przecież na dobrą, kosmetyczną oprawę.

Krótko podsumowując, jeśli myślisz o nastrojowych, przykuwających uwagę, ale i funkcjonalnych wnętrzach, to postaw na kinkiety. Będziesz wówczas, jak wielki Leonardo da Vinci.  No, prawie.

Sprawdź następny artykuł:

Dlaczego celebryci jadą na LEDzie