Co geny mają wspólnego z lampami?

08 maja 2019
Co geny mają wspólnego z lampami?

Internet pełen jest pytań typu, jak wybrać to, czy tamto, na przykład żarówkę, lampę lub żyrandol. Czy wpisywanie tej frazy ma sens? Skąd ta wątpliwość? Wielu badaczy uważa, że o wszystkim lub prawie wszystkim decydują nasze geny. Wygląd? To geny. Choroby? To przez geny. Skłonność do tycia? To też geny. Zachowanie? To geny. Nasze wybory? To też geny. A nasze wybory zakupowe? O tym też decydują geny? Czy to my wybieramy lampę do salonu, czy to lampa wybiera nas? Krótko mówiąc, czy o tym, jaki żyrandol wisi nad naszymi głowami zdecydowały geny? Coś może być na rzeczy, jeśli uznamy, że nasze osobowości znajdują odbicie w naszych mieszkaniach i domach. Wykazał to między innymi w badaniu psycholog Samuel Gosling.

„Pokaż mi swój pokój, a powiem Ci kim jesteś”, głosi znane powiedzenie. Czy tak jest? Czy wygląd pokoju oddaje naszą osobowość? Czy na podstawie wyglądu jednego pomieszczenia jesteśmy w stanie trafnie ocenić osobę? Samuel Gosling przeprowadził eksperyment dotyczący usposobienia ludzi. Za pomocą testu badał pięć cech: ekstrawersję (czy ktoś woli pracować indywidulanie, czy w grupie), ugodowość (skłonność lub jej brak do współpracy w grupie), sumienność (wewnętrzna dyscyplina), stabilność emocjonalna (wahania nastroju), otwartość na nowe doświadczenia. W wyniku badania okazało się, że tylko na podstawie wyglądu pokoju obcy ludzie potrafili trzy cechy przyporządkować trafniej do domowników, niż ich przyjaciele. Uzyskali lepsze wyniki w ocenieniu stabilności emocjonalnej, otwartości na nowe doświadczenia i sumienności. Nie ma co ukrywać, że te cechy należą do tych, które w największym stopniu stanowią o naszej osobowości!

Pojawia się pytanie, na jakiej podstawie obcy ludzie mogą nas trafnie ocenić oglądając jedynie nasz pokój? Co o tym decyduje w wyglądzie pokoju? Jeśli spojrzymy na znajdujące się w naszym pokoju przedmioty i sposób ich prezentacji to dojdziemy do wniosku, że możemy je podzielić na trzy kategorie: takie, których zadaniem jest manifestowanie naszej prawdziwej lub pożądanej tożsamości, na przykład zdjęcia i kolekcje; przypadkowe (papierowy ręcznik, kubek z herbatą, torba treningowa); i te, które mają wpływać na nasz nastrój, na przykład świece czy poduszki. Nie mamy najmniejszej wątpliwości, że lampy są tymi elementami wystroju, które i budują naszą tożsamość i regulują nasze samopoczucie. Lampy wiszące, lampki nocne, kinkiety, żyrandole, plafony, oczka, reflektory, podłogowe lampy stojące – wszystkie te lampy wpływają na nasz nastrój. Ma to znaczenie przede wszystkim wtedy, gdy brakuje naturalnego światła słonecznego - w długie, zimowe wieczory. Od dobrze dobranej mocy oświetlenia, od jego barwy i natężenia zależy w dużej mierze to, czy uda nam się poprawić nastrój, czy nie. To nie tylko kwestia nastroju zresztą, ale i budowania odpowiedniego klimatu u odbiorców, u gości i domowników. Jeśli organizujemy romantyczną kolację we dwoje, to wybierzemy raczej oświetlenie dyskretne, przytłumione, ciepłe, rzucające miękkie światło. Nie zapominajmy o aspekcie praktycznym. Jeśli gramy w planszówki z dziećmi, to użyjemy mocniejszego oświetlenia, bo inaczej nie dostrzeżemy zagubionego pionka na dywanie i liczby na planszy. A co ze wspomnianym budowaniem tożsamości? Lampa jest nie tylko źródłem światła, ale i coraz częściej jedną z głównych ozdób w domu.  Dlatego najciekawsze i najpiękniejsze żyrandole znajdują się najczęściej w salonie. Salon to wizytówka gospodarzy. Znajdujące się tam lampy wiszące, kinkiety, lampki, listwy, oprawy stropowe, reflektory opisują naszą osobowość i podkreślają styl mieszkania. Wybór jest bardzo szeroki. Lampy mogą nawiązywać do wybujałego stylu Ludwika XVI lub do stylu nowoczesnego, industrialnego i klasycznego. Żyrandol może wyglądać, jak prawdziwe dzieło sztuki lub przyjąć prostą, minimalistyczną formę białego sześcianu lub świetlnego punktu. Na pewno wrażenie na gościach zawsze zrobi żyrandol kryształowy. 

W każdej z lamp znajdziemy nasze ukryte DNA. Lampa z żarzącą się na pomarańczowo żarówką dekoracyjną to na pewno lampa marzycieli, romantyków, poszukiwaczy estetycznych wrażeń i duchowych eksperymentów. Im nie jest wszystko jedno, co stoi w kącie pokoju. Oni ciągle poszukują estetycznej i wewnętrznej Nirwany, duchowego spełnienia. Oni podają genetyczną rękę swoim przodkom siedzącym przy ognisku i obserwującym zachód słońca.  Być może uznacie, że przesadzamy, ale jakoś tak się składa, że w swoich wyborach jesteśmy różni. Na całe szczęście. Wybieramy różnie, jeśli chodzi o intensywność światła, formę i kształt lamp. A te potrafią być naprawdę rozmaite, zaskakiwać i wprawiać w zdumienie albo zachwyt. Jedno jest pewne. Lampa zawsze przykuje wzrok gościa, bez względu na to, na jaką formę się zdecydujemy. Futurysta może wybrać lampę surową, nowoczesną i minimalistyczną lub też równie nowoczesną, ale spektakularną, nawiązującą na przykład swoim kształtem do Golden Gate Bridge – słynnego mostu z San Francisco. Szalona, artystyczna dusza pójdzie raczej w kierunku lampy, której kształt ciężko opisać słowami, być może nawet taki, który zmienia się wraz z domownikiem stanowiąc jego świetlne alter ego. Lampy, kinkiety i żyrandole mogą być wykonane z różnych materiałów i nawiązywać do motywów roślinnych, zwierzęcych, do przyrody lub wprost przeciwnie – do gwiazd i przestrzeni kosmicznej. Na przykład niektóre z podłogowych lamp dekoracyjnych przypominają części promu kosmicznego, inne trawy, trzciny, bambusy lub stateczne pnie drzew. To jednocześnie nasze domowe rzeźby i lustrzane odbicia nas samych.

Podsumowując, my nie mamy więc wątpliwości, że w słowach „pokaż mi swój pokój, a powiem Ci kim jesteś” osadzona głęboko jest prawda. Pogódźmy się z tym, że nasza lampa już na nas czeka. My decydujemy tylko o jednym – kiedy zaprosimy ją do naszego domu. Zróbcie to jak najszybciej.

Sprawdź następny artykuł:

Oświetlenie zewnętrzne w ogrodzie – nasz mały Paryż